Czy szkolna „organizacyjna joga” pozwoli uniknąć niewidzialnego wroga?

Rok szkolny 2020/21 rozpoczął się „niby” normalnie. Niby, bo po długiej przerwie czyli zdalnym nauczaniu trwającym od marca do czerwca 2020 roku, powróciliśmy do tradycyjnego nauczania w szkole, ale niestety do pełnej normalności nie.

W czasie wakacji każda placówka oświatowa przygotowywała się do rozpoczęcia roku szkolnego w warunkach epidemii. Do takich należało zapewnienie higienicznych i bezpiecznych warunków pracy, procedury na wypadek pojawienia się COVID-19 w szkole, przygotowanie planów lekcji, organizacja grup, zajęć dodatkowych, współpraca zespołów zadaniowych, przedmiotowych, a także współpraca z rodzicami. Realizacja podstawy programowej to jedno. Szkoła to przecież nie tylko dydaktyka, ale również organizacja wielu projektów, przedsięwzięć dzięki którym uczniowie nabywają tzw. kompetencji miękkich, uczą się współpracy, organizacji i rozwijają swoje zainteresowania oraz zdolności, a przede wszystkim budują relacje. To właśnie różnego rodzaju projekty mają ogromny wpływ na kształtowanie postaw i poczucia własnej wartości wśród dzieci i młodzieży. Angażowanie uczniów w zajęcia czy spotkania pozalekcyjne może być również świetną terapią dla młodego człowieka i sposobem radzenia sobie z przeróżnego rodzaju problemami. Możliwość rozwijania własnych pasji – artystycznych, sportowych czy naukowych jest bardzo ważna. Poprzez aktywność w grupie i na zajęciach młody człowiek edukuje się, ale i pokonuje własne słabości, czasem nieśmiałość. Wspólne spotkania sprzyjają koleżeńskim relacjom i budowaniu więzi. To również wspaniała okazja do uczenia się tolerancji na potrzeby, zainteresowania innych. Niestety nie da się tego wszystkiego rozwijać i doświadczać nawet przed najlepszym laptopem.
Trudno jest organizować projekty czy szkolne wydarzenia gdy z powodu pandemii jesteśmy zmuszeni do przestrzegania obostrzeń, unikaniu lub ograniczaniu fizycznych kontaktów albo gdy zmuszeni jesteśmy pracować zdalnie. Nauczyciele obecnie podejmują trudne decyzje o rezygnacji z udziału w projektach, konkursach, zawodach czy organizowaniu szkolnych kół zainteresowań z powodu trudności organizacyjnych i wszelakich ograniczeniach spowodowanych trwającą epidemią.

Maseczka czy przyłbica to obecnie obowiązkowe szkolne akcesoria

Dyrektorzy szkół od wielu miesięcy przygotowywali swoje placówki na wypadek potrzeby szybkiego przejścia na nauczanie hybrydowe lub zdalne. O tyle o ile mamy już doświadczenie w nauczaniu zdalnym i w miarę możliwości na bieżąco rozwiązujemy problemy techniczne z nim związane, o tyle nauczanie hybrydowe czyli prowadzenie lekcji w sali lekcyjnej z jednoczesnym łączeniem się z uczniami, którzy z powodów zdrowotnych muszą pracować w domu czy być na kwarantannie, nie jest już takie proste. Wymaga to przede wszystkim kolejnych nakładów finansowych, przeszkolenia nauczycieli i koordynatorów, aby każdemu nauczycielowi zapewnić możliwość prowadzenia w ten sposób lekcji i w razie potrzeby pomagać (najczęściej są to nauczyciele informatyki). Szkoły muszą dysponować odpowiednim sprzętem multimedialnym i oczywiście posiadać dobre łącza internetowe. Nie każda szkoła ma takie warunki.

Zestaw do prowadzenia lekcji zdalnie, w trybie hybrydowym.

Ministerstwo Edukacji Narodowej co pewien czas podaje ile aktualnie szkół pracuje w trybie zdalnym lub mieszanym.
Od początku września coraz więcej dyrektorów szkół decyduje się na tryb zdalny. Jednak w statystykach często nie uwzględnia się liczby kwarantann. Jedne źródła podają na przykład, że lekcje online pod koniec września prowadziło prawie 7 tys. nauczycieli, z czego 2 644 w trybie zdalnym, a 4 222 hybrydowo. Oczywiście dziś dane te są już pewnie nieaktualne i z tygodnia na tydzień są uaktualniane.


Zalecenia Ministerstwa dotyczące zapewnienia bezpiecznych warunków nauki i ograniczenia transmisji wirusa są trudne, albo wręcz niemożliwe do zrealizowania. Nie da się chyba w żadnej szkole zachować non-stop odległości pomiędzy uczniami czy pracownikami. Nie jest możliwe wyeliminowanie sytuacji by uczniowie różnych klas nie spotykali się ze sobą fizycznie na szkolnych korytarzach. Trudno uniknąć kontaktu w łazienkach, wąskich przestrzeniach szkoły, sklepikach, stołówkach czy zajęciach sportowych gdzie często w planie łączy się małe grupy z różnych klas.

Choć przed wyborami prezydenckimi w lipcu tego roku premier zapowiadał w mediach, że „wirus jest w odwrocie”, to niestety nie jest. Wirusolodzy i specjaliści branż medycznych otwarcie mówili, że czeka nas wiele miesięcy walki z wirusem, a jesienią druga fala. Ironizując, wirus ma się dobrze i żadnego odwrotu nie było i jak widać obecnie, nie ma. Z całą pewnością to między innymi właśnie powrót do szkół naturalnie przyczynia się do transmisji wirusa. Uczniowie spotykają się ze sobą, podróżują środkami komunikacji co sprzyja zarażeniu. Wystarczy, że ktoś z domowników jest zakażonych i już dziecko może „przynieść” wirusa do szkoły. Codziennie otrzymujemy informacje o wzroście zakażeń i zachorowań, a wiele powiatów znalazło się pod koniec września w strefach żółtych i czerwonych. Od soboty 10 października zwiększono obostrzenia w strefach czerwonych jak np. obowiązek noszenia maseczek w przestrzeni publicznej, a w Sopocie restauracje i kluby mogą być czynne tylko do 22-iej. Czy to pomoże? Tego nie wiemy, ale z całą pewnością warto stosować się do nakazów i obostrzeń, bo innego wyjścia nie ma.

Mimo wszystko „show must go on” czyli szkoły muszą funkcjonować, a dyrektorzy stają na głowie i uprawiają niezłą „organizacyjną jogę”, by zapewnić jak najlepsze i najbezpieczniejsze warunki pracy nauczycielom, uczniom, pracownikom administracji i dostosowywać się do bieżącej i wciąż zmieniającej się sytuacji.

Obowiązkowa dezynfekcja rąk, wyłączenie szkolnych suszarek, wychodzenie poza salę lekcyjną w maseczkach lub przyłbicach, pleksi na biurkach nauczycieli czy rękawiczki do dyspozycji w razie potrzeby, to tylko niektóre przykłady organizacji pracy w obecnych warunkach.

Personel sprzątający dezynfekuje co się da i kiedy się da, a pomagają mu w tym nauczyciele, którzy w miarę możliwością dbają o czystość i higienę pomocy dydaktycznych w gabinetach, zabawek dla najmłodszych dzieci czy sprzętu sportowego na obiektach sportowych. O tyle o ile starsi uczniowie nie potrzebują ciągłej opieki nauczycieli, o tyle opiekunowie najmłodszych mają pełne ręce roboty, by pilnować higieny wśród dzieci w klasach najmłodszych bądź w przedszkolach.

Ochronne pleksi na nauczycielskich biurkach to popularne rozwiązania, by zachować higieniczne warunki pracy.

A co dzieje się gdy otrzymujemy informację o zakażonych uczniu. Jeśli taki uczeń jest w szkole zgodnie z procedurami natychmiast należy odizolować go od pozostałych. W tym celu przygotowane jest specjalne pomieszczenie/izolatka w którym czeka na przyjazd rodziców/opiekuna prawnego. Pojawienie się informacji o uczniu zakażonym COVID-19 paraliżuje pracę wielu osób. Nazwiska wszystkich uczących nauczycieli w tym również tych, którzy mieli w danej klasie zastępstwo przekazywane jest do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Obecnie Sanepid nie wysyła nauczycieli na badania czyli wymaz by sprawdzić czy ktoś jest zakażony czy nie, ale po rozmowie ustala się długość kwarantanny. Najdłuższy czas kwarantanny to obecnie 10 dni. Na kwarantannę automatycznie musi udać się również rodzina nauczyciela i inni domownicy. Ponadto na kwarantannę wysyłana jest także cała klasa w której dany uczeń się uczy.

Nikt chyba nie ma wątpliwości jak komplikuje to naszą codzienność. Domownicy i bliscy z którymi mieszkamy udając się na kwarantannę muszą zrezygnować z pracy lub ją przeorganizować jeśli to możliwe. Wiąże się to zarówno z dezorganizacją życia osobistego, zawodowego i często trudnościami natury finansowej. W przypadku szkoły dezorganizuje to również pracę placówki oświatowej. Wyobraźmy sobie, że 10 uczących w danej klasie nauczycieli musi udać się na kwarantannę jednocześnie. Nie odbywa się wiele zajęć, klasy muszą być zwalniane, a tam gdzie to możliwe organizuje się zastępstwa, które nauczyciele przyjmują niechętnie z uwagi na ryzyko kwarantanny w przypadku ucznia zakażonego COVID w takiej „nadprogramowej” klasie. Nauczyciele, którzy mieli zastępstwa w danej klasie gdzie był chory uczeń, zmuszeni są do pójścia na kwarantannę wraz ze swoimi rodzinam i kółko się zamyka. Nic dziwnego, że dyrektorzy szkół coraz częściej występują do sanepidów z wnioskiem o zgodę na nauczanie w trybie zdalnym. Choć szkoły wtedy pustoszeją, a nauczanie online ma swoje mankamenty, to dzięki niemu możliwa jest nauka na bieżąco i realizacja materiału na poziomach klas. Uczniowie którzy w tym roku będą podchodzić do testu ośmioklasisty lub do egzaminu dojrzałości szczególne doceniają fakt, że w miarę możliwości mogą systematycznie pracować.

W czasie zdalnego nauczania szkoły pustoszeją, ale dzięki temu wszyscy nauczyciele i uczniowie pracują bez przerw i realizowane są podstawy programowe z przedmiotów.

Oczywiście nauczanie zdalne nigdy nie zastąpi nauczania w warunkach tradycyjnych. Ponadto pojawia się problem z komfortem pracy w domu np. w przypadku rodzin wielodzietnych, brakiem warunków lokalowych do pracy w skupieniu, utrudnionym dostępem do sieci czy innymi problemami technicznymi. Doświadczenie z roku ubiegłego na pewno procentuje. Na bieżąco wyciągamy wnioski i robimy co możemy, by usprawnić zdalne nauczanie i pracę. Jeśli to możliwe szkoły udostępniają sprzęt multimedialny uczniowi czy nauczycielowi do pracy w domu, ale na pewno nie w każdej szkole jest to możliwe. Zdążyliśmy już przyzwyczaić się do sytuacji i nie ma się co oszukiwać, że przez wiele miesięcy, a może lat będziemy musieli korzystać z tej formy edukacji. Nawet jeśli ta pandemia się skończy, za kilka lat może pojawić się zagrożenie ze strony nowego wirusa. Dlatego techniczne trudności pracy z wykorzystaniem urządzeń multimedialnych muszą być cały czas rozwiązywane, a metody pracy udoskonalane. Dlatego tak ważne są nakłady finansowe w polską oświatę i odchudzenie podstawy programowej. Polska szkoła musi mieć takie warunki pracy, by w przyszłości każdy uczeń i nauczyciel mógł bez przeszkód pracować w trybie online.

Laptop dla każdego ucznia, nauczyciela, graficzne tablety to przyszłość szkoły .

Jeśli chodzi o zajęcia sportowe, to poza ogólnymi zaleceniami nauczyciele realizują podstawę programową adekwatnie do zainteresowań, potrzeb uczniów i bazy technicznej szkoły. Od początku września pracujemy przede wszystkim na zewnątrz jeśli aura na to pozwala. Zajęcia w terenie czy na szkolnych boiskach szczególnie teraz są codziennością. W otwartej przestrzeni łatwiej jest uniknąć transmisji wirusa, ale przede wszystkim dotleniamy się i uodparniamy. Dzieci i młodzież po kilku miesiącach nauczania online wreszcie mogą spędzać z sobą czas i to w dodatku aktywnie. Oby jak najdłużej. Nawet najlepszy sprzęt multimedialny i najszybsze łącza nigdy nie zastąpią prawdziwych spotkań w realnym świecie. Wspólne spędzanie czasu na lekcjach to uspołecznianie, budowanie więzi i integrowanie. Zajęcia wychowania fizycznego to oprócz usprawniania, zabawa, odstresowanie i motywowanie siebie nawzajem do pracy. Obyśmy jak najdłużej mogli cieszyć się z bycia razem w tradycyjny sposób.

Tchoukball [czyt. Czukbol] – gra bezkontaktowa, jeszcze mało popularna w szkołach, ale mam już jej fanów na moich zajęciach.

Nie pozostaje nam nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i wierzyć, że uda się pokonać niewidzialnego wroga. Potrzeba nam wyrozumiałości dla pracy nauczycieli, uczniów, dyrektorów i rodziców.
Nośmy maseczki, dbajmy o higienę i róbmy wszystko, by wirus się nie rozprzestrzeniał.

Ochronne pleksi i płyny do dezynfekcji rąk zapewniają higieniczne warunki pracy również personelowi administracyjnemu szkół.

Nie narzekajmy. Pomyślmy o ekspedientach, przedstawicielach służb medycznych czy pracownikach wszystkich tych branż, w których przez wiele godzin, niemalże bez przerwy muszą pracować w maseczkach czy przyłbicach. Nasze odpowiedzialne zachowania mogą pomóc pokonać niewidzialnego wroga. Dbajmy o siebie i pracujmy nad naszą odpornością, aby w razie zakażenia móc przejść chorobę jak najłagodniej.
Uprawiajmy sport nawet rekreacyjnie. Sport motywuje, daje siłę i pobudza nasz układ odpornościowy. Wszystko jedno jaką aktywność wybierzemy. Ważne, aby było bezpiecznie i były spełnione warunki sanitarne. Jeśli to możliwe uprawiajmy sport na świeżym powietrzu. Jeśli nie, to ćwiczmy w domu korzystając np. ze sportowych aplikacji, filmików w sieci czy innych dostępnych, inspirujących materiałów. Może być fitness, ćwiczenia siłowe, stretching czy joga. Oczywiście joga ta prawdziwa, nie organizacyjna 😉


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *